Otwórz oczy, zaraz świt

„Otwórz oczy, zaraz świt” jest książką, po którą sięgnęłam przypadkiem. I wywołała ona u mnie dość skrajne emocje. Głównym bohaterem jest Teo, młody człowiek, który odniósł zawodowy sukces, ma pieniądze i piękną kobietę u swojego boku – czyli pozornie wszystko co do szczęścia potrzebne. Jednak podróż do Indii uświadamia sobie, że w tym wszystkim utracił siebie, gdyż porzucił dawne marzenia i pragnienia. Wtedy też podejmuje decyzję o dokonaniu zmian (zupełnie jak ja za sprawą przeczytanych książek trenera personalnego. W jednym ze swoich wpisów opisuje swoje własne poglądy i doświadczenia z: Mateuszem Grzesiakiem). Początkowo wydaje się, że zapomni o swoich celach, jednak nagle przestaje mu się powodzić w pracy. Ta sytuacja staje się kolejnym pretekstem do wyjazdu do Indii. Ma cel – chce spotkać się z poznaną dziewczyną, Amirą i ułożyć sobie z nią życie. To ona bowiem wywołała w nim wszystkie refleksje i uświadomiła mu, że w jego życiu czegoś brakuje. Jednak powrót do Indii przynosi mu rozczarowanie. W zaistniałej sytuacji postanawia poznać lepiej Indie i wybrać się w podróż. Tym sam ma czas i możliwości, by poznać również siebie. Jest to kilka miesięcy, które do jego życia wnoszą więcej, niż wszystkie minione lata. Co ważniejsze, odzyskuje spokój i siebie.

_0002_Otworz_oczy_zaraz_swit_okladka_przodGłówny bohater bywa denerwujący, a to ze względu na nadzwyczajną pewność siebie i przekonanie o swojej wartości. Trzeba jednak stwierdzić, że jest śmiały i gotowy do dokonania zmian. W tym wszystkim skupia się jednak wyłącznie na sobie i nie zwraca uwagi na to, jak jego decyzje wpływają na innych. Niektórzy mogą mu zarzucić egoizm, tym bardziej że nie prowadzi refleksji nad swoją przeszłością, myśli o sobie jak o ofierze i zachowuje się tak, jakby posiadł wszystkie rozumy. Jest to jednak podejście dość krytyczne.

Książkę czyta się naprawdę dobrze, a przede wszystkim szybko. Sprawnie toczy się akcja, język jest prosty i zrozumiały. Na pewno nie jest męcząca. Muszę jednak przyznać, że autor był blisko związany z fabułą, co sprawiło, że niektóre rzeczy są opowiedziane wyjątkowo bezpośrednio, inne są dość chaotyczne. Część książki wygląda tak jakby autor coś zaczął pisać i nagle wpadł na inny pomysł, w związku z czym przerzucał się na inny wątek. Dość słaby jest też wątek związany z tym, że Teo rozpoczyna pisać książkę – i robi się nam książka o pisaniu książki, o odbytej podróży, o której już czytaliśmy :)

Książka nie ma raczej jakiegoś wyjątkowego przesłania, a jej treść jest bardzo bezpośrednia. Nie ma się zatem czego tutaj doszukiwać. To po prostu kolejna całkiem dobra lektura na deszczowy weekend, kiedy to marzymy o tym, by posiedzieć w domu i dla własnej przyjemności coś poczytać.

Share: