Śnieżny wędrowiec

Wydawać by się mogło, że to historia jakich wiele. We współczesnej literaturze aż roi się bowiem od porwań, śledztw, dziwnych zbiegów okoliczności i zagadek. Jednak „Śnieżny wędrowiec” to zdecydowanie coś więcej. To nie tylko wartka akcja i opowieść o śledztwie, a którym mnóstwo jest niedomówień. To także losy zamożnej, choć przedziwnej rodziny, u której swego czasu zatrudniona była matka porwanego.
Autorką książki jest Elisabeth Herman. Jej powieści cieszą się olbrzymią wprost popularnością, nierzadko używane są jako kanwa scenariuszy filmowych. E.Herman potrafi w stu procentach wciągnąć czytelnika w opowiadaną przez siebie historię. Wydaje się, iż w przypadku jej dzieł każde słowo służy czemuś, coś wprowadza, intryguje. Darowała sobie na szczęście tak częste u innych autorów przydługawe opisy i nie wnoszące niczego dygresje. Historia wydaje się płynąć sama, a czytelnik z każdą stroną pragnie dowiedzieć się więcej i więcej…
_0006_imgJak to bywa w książkach stanowiących mariaż kryminału, horroru i sensacji (tym razem jest to mariaż niezwykle udany, co trzeba podkreślić), mamy także do czynienia z szalenie interesującą osobą prowadzącą śledztwo. Tym razem jest to Sanela Beara, posterunkowa, której niejeden z wyżej postawionych oficerów pozazdrościć mógłby zapały, determinacji i ponadprzeciętnej odwagi.
Powieść idealnie sprawdzi się podczas długich jesiennych wieczorów, które niebawem nadejdą. Roi się w niej wręcz od wymagających szybkiego wyjaśnienia zagadek, a mrocznych wątków jest zdecydowanie więcej, niż początkowo się czytelnikowi wydaje.
Lektura tej książki to jak kroczenie po wysokich schodach. Na początku jest dość łatwo, czujemy się w miarę bezpiecznie, jednak z każdym krokiem narasta w nas lęk i napięcie. W rodzinie Reinartzów, w której to domu zatrudni się posterunkowa Beara, okaż się zupełnie inna, niż początkowo mogłoby si wydawać. Zemsta, groza, nienawiść, pożądanie – to wszystko znajdziemy na kartach „Śnieżnego wędrowca”. W dodatku w idealnych proporcjach. Czy warto poznać tę historię? Zdecydowanie tak!

Share: