Zgnilizna

„Zgnilizna”, czyli bohaterowie sagi powracają

Jakiś czas temu świat ogarnęło istne szaleństwo na punkcie skandynawskich thrillerów. Teraz jednak norwescy (i nie tylko) twórcy wydają się specjalizować w powieściach typu fantasy. Z jakim skutkiem?
Siri Pettersen to autorka ze stosunkowo niewielkim, jednak docenionym przez krytyków i czytelników dorobkiem. W roku 2013 opublikowana została jej pierwsza powieść „Dziecko Odyna”, uhonorowana niejedną prestiżową nagrodą. Teraz przyszedł czas na tom drugi. Co czeka nas na kartach „Zgnilizny”?
Oryginalności zdecydowanie w owej historii nie brakuje. Bo czym łatwo nam wyobrazić sobie sytuację, w której nagle znajdujemy się w całkowicie nieznanym, obcym świecie. Nie mamy przy sobie zupełnie nic, nie wiemy, skąd pochodzimy ani jak się w owym miejscu znaleźliśmy. Początkowe przerażenie zdaje się ustępować miejsca powolnemu pojawianiu się świadomości.
_0009_imgGłówna bohaterka, Hirka, znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Na jaw wychodzą bardzo różne fakty i tajemnicze koligacje. Pojawiający się na kartach „Zgnilizny” łowcy ludzi to zdecydowanie nie będzie najtrudniejszy problem, z jakim przyjdzie się jej zmierzyć.

Wielbiciele powieści fantasy zdecydowanie mają powody do zadowolenia. Siri Petterse osadziła swą opowieść w bardzo ciekawym, choć przecież wykreowanym przez siebie świecie. Staronordycki grunt stanowi idealne tło owej historii. Nakreślone postaci wydają się niejako pomagać nam w odkrywaniu kolejnych zagadek i tajemnic. Autorka bardzo dobrze buduje napięcie, nie pozwalając wręcz czytelnikowi na chwilowe choćby oderwanie się od tej opowieści i pofrunięcie myślami w inne rejony.
Nierzadko zdarza się, że druga część sagi nie potrafi porwać w równym stopniu co pierwsza. W tym przypadku jednak można chyba zaryzykować stwierdzenie, iż „Zgnilizna” w żadnym wypadku nie ustępuje „Dziecku Odyna”, a chwilami nawet przewyższa go idealnym budowaniem napięcia oraz wartką akcją. Świat, w którym problemy i niebezpieczeństwa mnożą się z każdą minutą – Siri Pettersen potrafi nakreślić go idealnie. Pozostaje nam tylko czekać na to, co dalej zaserwuje nam autorka!

Share: